Szalony plan. Sprzedać to co ma się najlepsze by zaryzykować przygodę z czymś następnym, a zarazem sprzedać co ma się świetne w nadziei by ktoś inny utrzymał ten stan, by samemu nie zacząć go męczyć...
Abstrakcyjny stan umysłu.
teraz trzeba znaleźć coś nowego. Bez motocykla czuję, że tracę świadomość.Nawet dziennik zacząłem pisać...
Każdy tak ma, że czasem chce zmienić motocykl. Ja tak może miałem w zeszłym roku - ale zdecydowanie nie byłem na to gotowy.
W zeszłym sezonie zacząłem w mieście częściej zwiedzać nieekonomiczny zakres obrotów i takie tam bajery.
Już 3 dni po wystawieniu ogłoszenia zacząłem planować co zrobię gdy go NIE sprzedam. W sumie odrobinę się cieszyłem, że nie ma zainteresowania. Parę złotych miałem odłożone...
W myślach obiecałem kaci stalowy oplot zaraz po końcu aukcji i wycieczkę na Krym.
Ale stało się to co miało się stać. Przyjechał znajomy znajomego. Widać, że chce mieć dobry pewny spokojny motocykl. Obejrzał i się zdecydował. Kwestia ustalenia ceny była formalnością.
O tego momentu myślę o moim moto.... moim byłym moto.
Co najmniej jakbym oddał komuś swojego spa lub kota. Dziwne to uczucie.
Chyba muszę szybko znaleźć coś następnego bo już zaczynam dzienniki pisać po sprzedaży kawci - oj nie dobrze....
Niech wiernie służy i nabija km. Obym sam znalazł godnego następce dla kawci.
------------------------------------------------------------------
Witam ponownie - nie wiem jak dodac osobny wpis, wiec dopisuje sie w starym
Na moim "nowym" bandicie zrobilem juz ponad 6kkm Cudowne moto.
Niestety szczescie w nieszczesciu - niec mi sie nie stalo, ale mialem juz dwa szlify - jeden - bo chcialem byc jeszcze lepszy, a drugi poniewaz pewien pan zignorowal czerwone swiatlo.
Motocykl juz nie jest taki piekny jak byl gdy go kupowalem, lae dalej bede inwestowal w akcesoria, do mojego cudenka....jest boski i oby tak dalej - oby nie zawiodl nigdy
------------------------------------------------------------------
Witam ponownie - nie wiem jak dodac osobny wpis, wiec dopisuje sie w starym
Na moim "nowym" bandicie zrobilem juz ponad 6kkm Cudowne moto.
Niestety szczescie w nieszczesciu - niec mi sie nie stalo, ale mialem juz dwa szlify - jeden - bo chcialem byc jeszcze lepszy, a drugi poniewaz pewien pan zignorowal czerwone swiatlo.
Motocykl juz nie jest taki piekny jak byl gdy go kupowalem, lae dalej bede inwestowal w akcesoria, do mojego cudenka....jest boski i oby tak dalej - oby nie zawiodl nigdy
Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) oraz zdjęć i elementów graficznych
publikowanych w tym portalu w innych mediach lub w innych serwisach internetowych jest ABSOLUTNIE WSKAZANE I NIE ZABRANIANE - o ile ich autor pisemnie wyrazi na to zgodę.
Każdy tak ma, że czasem chce zmienić motocykl. Ja tak może miałem w zeszłym roku - ale zdecydowanie nie byłem na to gotowy.
W zeszłym sezonie zacząłem w mieście częściej zwiedzać nieekonomiczny zakres obrotów i takie tam bajery.
Już 3 dni po wystawieniu ogłoszenia zacząłem planować co zrobię gdy go NIE sprzedam. W sumie odrobinę się cieszyłem, że nie ma zainteresowania. Parę złotych miałem odłożone...
W myślach obiecałem kaci stalowy oplot zaraz po końcu aukcji i wycieczkę na Krym.
Ale stało się to co miało się stać. Przyjechał znajomy znajomego. Widać, że chce mieć dobry pewny spokojny motocykl. Obejrzał i się zdecydował. Kwestia ustalenia ceny była formalnością.
O tego momentu myślę o moim moto.... moim byłym moto.
Co najmniej jakbym oddał komuś swojego spa lub kota. Dziwne to uczucie.
Chyba muszę szybko znaleźć coś następnego bo już zaczynam dzienniki pisać po sprzedaży kawci - oj nie dobrze....
Niech wiernie służy i nabija km. Obym sam znalazł godnego następce dla kawci.
p.s. konie testu dziennika.